Przeglądałam w ostatnim czasie swoje przepisy i uderzyło mnie, że dawno nie było wśród nich żadnego ciasta. Pewnie dlatego, że wakacje spędzam w domu rodzinnym, a tu używanie piekarnika zazwyczaj kończy się źle. Zawsze coś albo wychodzi z zakalcem, albo pali się od dołu. Jedyne ciasto, jakie zawsze mi tu wychodzi to tarta, ale to pewnie zasługa bajecznego przepisu na kruche ciasto, którego używam zawsze - nie tylko do słodkich wypieków, ale i do wytrawnych - i pewnie trochę tego, że ciasto nie musi wyrosnąć. Jedyne co musi, to się spiec. Skoro już jestem w temacie ciasta na tartę, to jeśli ktoś pokusi się o jej pieczenie, musi pamiętać, że sekretem dobrze upieczonego kruchego spodu jest to, że musi być bardzo mocno schłodzony. Godzina w lodówce to dla tego rodzaju ciasta absolutne minimum. Nie na krócej! Musi być bardzo dobrze zmrożone, żeby potem dało się
ładnie rozwałkować i żeby nie spłynęło od razu po włożeniu do piekarnika
z brzegów formy. Zatem jeszcze raz, żeby w pamięć zapadło - koniecznie
zmrozić dobrze ciasto! Do mojej tarty dobrałam dziś maliny i bezę. To dośc uniwersalny skład, ale zawsze się sprawdza. Poza tym pozostaję w temacie sezonowości, bo kiedy, jak nie w srodku lata maliny są najlepsze?
Tarta malinowa:
Ciasto:
200g mąki
2 zółtka
120g masła
1 duża łyżka gęstej ukwaszonej śmietany 12%
Szczypta soli
3 łyżeczki cukru wanilinowego
Beza:
3 duże białka
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1/3 szklanki cukru pudru
Do tego owoce (u mnie malinki - 200g) i mały słoiczek konfitury malinowej (może być zwykły dżem ze sklepu, ja akurat korzystam z zapasów, które już zrobiłam na zimę)
Do dużego naczynia przesiewamy 200g mąki. Dodajemy do niej żółtka, śmietanę, masło, cukier waniliowy i odrobinę soli. Zagniatamy ciasto na
jednolitą masę. Obijamy je w folię spożywczą i wykładamy do lodówki na
co najmniej godzinę (nie krócej, nieee! - odsyłam do notatki).
Po tym czasie należy ciasto rozwałkować na grubość ok. 4 mm i przełożyć do formy. Podziurawić ciasto widelcem, wyłożyć papierem do pieczenia i obciążyć. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 20 minut. Pod koniec pieczenia (ok.5 min od końca), jak brzegi będą lekko spieczone zdjąć z tarty obciążenie, żeby ciasto równo się przepiekło.
W tym czasie maliny myjemy i czyścimy, białka ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Na koniec ubijania dodajemy do białek łyżeczkę skrobi ziemniaczanej.
Upieczone ciasto smarujemy konfiturą i układamy na nią świeże owoce. Wszystko zalewamy ubitymi na sztywno białkami. Tak przygotowana tarta ląduje jeszcze na 15 minut do piekarnika (musi zbrązowieć i białka muszą się ściąć na bezę). Po wyjęciu z piekarnika ciasto należy przestudzić.
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz