Calzone - potrawa kuchni włoskiej. Pizza w kształcie pieroga, wypełniona nadzieniem. Klasycznie, w środku powinno znajdować się to, co na pizzy - mozzarella, sos pomidorowy i bazylia. Ja jednak, brutalnie pisząc, wykorzystałam to, co zalegało w lodówce. I nie żałuję. Wyszło pyszne.
Calzone:
225g mąki typ (550)
4g suchych drożdży
3 łyżki oliwy z oliwek
125ml letniego mleka (może być też letnia przegotowana woda)
Szczypta soli
Farsz:
150g serka typu feta
400g świeżych liści szpinaku
3 ząbki czosnku
Sól, pieprz
1 jajko
Mąkę pszenną przesiewamy przez sito i mieszamy z suchymi drożdżami i szczyptą soli. Dodajemy resztę składników. Wyrabiamy jednolite i elastyczne ciasto, formujemy z niego kulkę i obtaczamy w mące. Odstawiamy w ciepłe miejsce, przykryte ręcznikiem kuchennym i czekamy aż wyrośnie (ok. 1 godzinę).
W międzyczasie na patelni rozgrzewamy olej. Podsmażamy na nim wcześniej umyty i osuszony szpinak i smażymy, aż "zwiędnie". Przeciskamy przez praskę ząbki czosnku i smażymy jeszcze chwilę. Doprawiamy pieprzem, zdejmujemy szpinak z ognia i odstawiamy do wystygnięcia. Kiedy szpinak się przestudzi, mieszamy go z rozkruszoną fetą i jajkiem.
Wyrośnięte ciasto drożdżowe dzielimy na porcje i wałkujemy na okrągłe placki o średnicy ok.30 cm. Nakładamy farsz na połowę placka z ciasta drożdżowego i zamykamy je, sklejamy na brzegach w kształt pieroga. Pieroga smarujemy rozbełtanym żółtkiem i umieszczamy na papierze do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez ok.20-25 minut. Ta wersja calzone najlepiej smakuje mi z sosem jogurtowym, który robię dodając do niego koperku, pieprzu i soku z cytryny. Równie dobrze sprawdzi się też klasyczny, pomidorowy. Smacznego!
Wyrośnięte ciasto drożdżowe dzielimy na porcje i wałkujemy na okrągłe placki o średnicy ok.30 cm. Nakładamy farsz na połowę placka z ciasta drożdżowego i zamykamy je, sklejamy na brzegach w kształt pieroga. Pieroga smarujemy rozbełtanym żółtkiem i umieszczamy na papierze do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez ok.20-25 minut. Ta wersja calzone najlepiej smakuje mi z sosem jogurtowym, który robię dodając do niego koperku, pieprzu i soku z cytryny. Równie dobrze sprawdzi się też klasyczny, pomidorowy. Smacznego!




