Zimą chętniej gotuję zupy. Lubię sobie siedzieć z miseczką gorącego, aromatycznego wywaru w mroźne dni (tym bardziej gdy taka miseczka pachnie imbirem). Zawsze gardziłam typową, polską zupą z koncentratu - to nie jest zupa pomidorowa, no way. Nie wyobrażam sobie tego, żeby w ugotowanej przeze mnie miseczce nie było ni krztyny pomidora. Niestety nastały ciężkie czasy dla zupy z pomidorów, bo nie ma opcji, żeby gdziekolwiek kupić dojrzałe pomidory. Posiłkuję się tymi w puszce, którym niestety też można wytknąć wiele wad, ale nie dysponuję domowo zaprawionymi, które byłyby lepsze - może za rok sama się zaopatrzę w takie przetwory : ) Takie danie nie jest nadmiernie kaloryczne, a ponadto pomidory i pietruszka wspomagają odporność. Zamiast makaronu można dodać do zupki gotowany pęczak lub ryż, będzie wtedy jeszcze zdrowsza.
Zupka:
3 marchewki
1 korzeń pietruszki
1 malutki korzeń selera
1 mały por
Ziele angielskie, liście laurowe
1 puszka pomidorów (w lecie korzystam ze świeżych, ale teraz nie warto)
2 łyżeczki przecieru pomidorowego 40%
Makaron o jak najdziwniejszym kształcie
Natka pietruszki
Mała łyżeczka suszonego imbiru
Sól, szczypta Vegety Natur
Marchewkę, seler, korzeń pietruszki oczyszczamy i obieramy ze skórki - nie kroimy na mniejsze części.. Pora kroimy na talarki. Wrzucamy je do garnka wypełnionego ok. 1,5 litra wody, dodajemy łyżeczkę Vegety, kilka listków laurowych i ziele angielskie. Czekamy, aż wywar się zagotuje i warzywka lekko zmiękną (trwa to ok.15-20 minut) i dodajemy do bulionu łyżeczkę soli i makaron. Gotujemy tak długo, aż makaron będzie miękki. Wyławiamy z wywaru marchew pietruszkę i seler, do bulionu dodajemy rozdrobnione pomidory z puszki, przecier pomidorowy i dosypujemy małą łyżeczkę imbiru - dokładnie mieszamy i gotujemy, aż pomidorki się rozgotują. W tym czasie trzemy na tarce o dużych oczkach wyłowioną marchewkę i pietruszkę (można też seler, ale moim zdaniem za bardzo dominuje wtedy w smaku zupy) i dodajemy je do zupy pod koniec gotowania. Zupkę należy jeść na ciepło z posiekaną natką pietruszki. Smacznego : )
poniedziałek, 15 grudnia 2014
czwartek, 11 grudnia 2014
Muffiny kawowo-czekoladowe
Każdy ma swoje sposoby na poprawienie nastroju. Dla mnie najlepszą receptą na uśmiech są słodkości. Tak się złożyło, że moja kolekcja foremek do babeczek powiększyła się o nowy kształt, więc nie zwlekałam z wypróbowaniem.
Pięęęknie rosną : )
I gotowe!
Muffinki:
100g roztopionego, przestudzonego masła
1 jajo
1,5 szklanki mąki
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
0,5 szklanki mleka 1,5%(może być sojowe)
3/4 szklanki cukru (brązowy lub biały - bez różnicy)
2,5 łyżki mielonej kawy Jacobs Kronung
Pół tabliczki deserowej czekolady
Szczypta soli
W małej miseczce umieszczamy dwie łyżki mielonej kawy i zalewamy ją 50 ml gorącej wody. Czekamy, aż ostygnie. Masło, mleko, jajko i wystudzoną kawę trzeba dokładnie połączyć za pomocą łyżki w misce. Do drugiego naczynia przesiewamy mąkę i dodajemy pozostałe suche składniki (cukier, szczyptę soli, posiekaną czekoladę, sodę). Mieszamy. Mokre składniki dodajemy do suchych i całość mieszamy, aż składniki się połączą. Napełniamy ciastem silikonowe foremki lub papilotki, obsypujemy je z góry resztą siekanej czekolady i odrobiną zmielonej kawy i wstawiamy muffiny do nagrzanego na 170 stopni piekarnika. Pieczemy ok. 20 - 25 minut. Gdy lekko przestygną, wyjmujemy z foremek i można jeść, smacznego : )
wtorek, 9 grudnia 2014
Zupka ciecierzycowa z makaronem i marchewką
Dziś na obiad planowałam zrobić makaron z ciecierzycą i pomidorami, na który przepis prezentowałam kilka miesięcy temu. Niestety, okazało się, że dysponuję niewystarczającą ilością makaronu razowego, więc wymyśliłam zastępstwo dla tego dania. Miałam wrażenie, że cieciorka zblendowana z pomidorami, doprawiona rozmarynem, będzie miała bardzo niezwykły aromat. Nie pomyliłam się. To danie nie jest jednak dla osób, które lubią dania pikantne i ostre, bo smak jest bardzo delikatny. Jeśli pominie się tradycyjny makaron, to sama zupka z marchewką jest bezglutenowa i wegańska.
Zupa z ciecierzycy:
1 szklanka ciecierzycy
3 pomidory, sparzone, obrane i pokrojone w drobne kostki
1 duży ząbek czosnku
1 pęczek pietruszki
1 szklanka bulionu warzywnego
Duża marchewka
Makaron pełnoziarnisty
Łyżeczka suszonego rozmarynu
Sol, pieprz
Oliwa
Ciecierzycę zalewamy gorącą wodą i zostawiamy na kilka godzin. Potem gotujemy ją przez ok.20 minut, żeby zmiękła. Makaron gotujemy do miękkości i pod koniec gotowania dodajemy do niego marchewkę pociętą na paski za pomocą obieraczki do warzyw. Czekamy aż makaron i marchewka ugotują się i odlewamy wodę. Czosnek przeciskamy przez praskę i podsmażamy na odrobinie oliwy w dużej patelni. Do czosnku dodajemy pomidory, rozmaryn, ciecierzycę i dusimy przez ok. 10 minut pod przykryciem (aż pomidorki rozgotują się na gładką masę). Następnie dorzucamy posiekany drobno pęczek pietruszki i zalewamy wszystko bulionem. Gotujemy już bez przykrycia przez następne 10 minut. Zupę blendujemy na gładką masę, dodajemy makaron i posypujemy pietruszką. Zupka najlepiej smakuje na ciepło : )
Zupa z ciecierzycy:
1 szklanka ciecierzycy
3 pomidory, sparzone, obrane i pokrojone w drobne kostki
1 duży ząbek czosnku
1 pęczek pietruszki
1 szklanka bulionu warzywnego
Duża marchewka
Makaron pełnoziarnisty
Łyżeczka suszonego rozmarynu
Sol, pieprz
Oliwa
Ciecierzycę zalewamy gorącą wodą i zostawiamy na kilka godzin. Potem gotujemy ją przez ok.20 minut, żeby zmiękła. Makaron gotujemy do miękkości i pod koniec gotowania dodajemy do niego marchewkę pociętą na paski za pomocą obieraczki do warzyw. Czekamy aż makaron i marchewka ugotują się i odlewamy wodę. Czosnek przeciskamy przez praskę i podsmażamy na odrobinie oliwy w dużej patelni. Do czosnku dodajemy pomidory, rozmaryn, ciecierzycę i dusimy przez ok. 10 minut pod przykryciem (aż pomidorki rozgotują się na gładką masę). Następnie dorzucamy posiekany drobno pęczek pietruszki i zalewamy wszystko bulionem. Gotujemy już bez przykrycia przez następne 10 minut. Zupę blendujemy na gładką masę, dodajemy makaron i posypujemy pietruszką. Zupka najlepiej smakuje na ciepło : )
piątek, 5 grudnia 2014
Pyszny, bananowy chlebek
Zbliża się weekend, więc trzeba sobie trochę osłodzić mijający weekend. Długo się przymierzałam do upieczenia tego specjału. Według Wikipedii "Chleb bananowy (Banana bread) – amerykańskie ciasto przypominające słodki chleb. Przygotowywane m.in. z mąki, jajek, proszku do pieczenia i rozgniecionych bananów.
W niektórych wariantach dodaje się także orzechy i owoce. Wypiekane
jest w podłużnych formach podobnych do tych używanych do pieczenia
chleba." Spróbowałam i muszę się tym przepisem podzielić. Jest to delikatne, lekkie, wilgotne ciasto, którego plusem jest to, że przygotowanie ciasta zajmuje mniej więcej 15 minut. Resztę robi nas piekarnik. Smakuje mi bardziej, niż jakaś tradycyjna drożdżówa, więc będę do niego na pewno wracać :) Pomysł na przepis pochodzi z bloga najsmaczniejsze.pl. Ja tylko lekko go zmodyfikowałam.
Wszystkie fazy tworzenia : )
Bananowy chlebek:
4 dojrzałe banany
250 g maki
110 g cukru
70 g masła
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Aromat lub olejek migdałowy
Szczypta soli
Odrobina brązowego cukru
Banany dokładnie rozgniatamy widelcem, dodajemy rozpuszczone i schłodzone masło, jajko, cukier i aromat. Dokładnie mieszamy składniki za pomocą łyżki. Następnie dodajemy przesianą mąkę wymieszaną z sodą i solą. Dokładnie mieszamy ciasto za pomocą miksera i przelewamy do formy, którą wcześniej należy posmarować lekko tłuszczem i oprószyć mąką. Obsypać z wierzchu brązowym cukrem (ładnie się rozpuści podczas pieczenia) i wstawić do nagrzanego piekarnika. Pieczemy przez ok.50 minut w 170 stopniach. Smacznego!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







