A dziś kolejna zupa dobra na upały. Mój bazyliowy ogródek się rozrósł, więc najwyższa pora na zbiory. Mogłabym zrobić pesto, ale patrząc na wszystkie słoiczki, których nie zdążyłam opanować od czasu ostatniej wizyty we Włoszech, zrezygnowałam. Zupa jest prosta, przepis znany i lubiany, ale warto go przypominać. Przepis bezglutenowy i jeśli zupkę poda się bez jogurtu, wegańska. Krótko mówiąc - zupka dla każdego.
Zupka:
0,5 kg świeżych, dojrzałych pomidorów
200 ml pasty pomidorowej (lub 1 puszka pomidorów - zmiksowana na gładką masę)
0,5 l bulionu warzywnego
1 pęczek bazylii zielonej, 1 pęczek bazylii fioletowej
Sól, pieprz
1 łyżka jogurtu greckiego
Pomidory zalewamy wrzątkiem, żeby skórka łatwiej z nich zeszła. Bulion podgrzewamy w rondelku, dodajemy do niego pastę z pomidora i pokrojone w kostkę świeże pomidory. Gotujemy pod przykryciem, aż kostki się rozgotują mieszając od czasu do czasu. Pęczki bazylii siekamy i dorzucamy do gotujących się pomidorów, doprawiamy solą i pieprzem. Zdejmujemy rondel z gazu, blendujemy zupę na gładką masę (bo na pewno jakieś części pomidorów się nie rozgotowały). Zupkę najlepiej podać z jogurtem greckim i, moim zdaniem, najlepiej smakuje wystudzona. Smacznego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz