Trochę czasu to zajęło, ale są. Ponad 40 pierogów z jagódkami! Istny smak lata, taki jak pamiętam z dzieciństwa. Babcia takie robiła. Pierogi z jagodami to mało odkrywcze danie, ale nie znam lepszego zastosowania dla tych owoców leśnych. Mało kiedy da się je dostać, bo mało kiedy można trafić na mrożone, więc trzeba korzystać z nich, póki można sobie samodzielnie nazbierać w lesie, albo kupić na pierwszym lepszym ryneczku. Gotuję je zawsze na parze, a nie w zwyczajnym garnuszku z wodą, bo mniej się sklejają, nie muszę się martwić, że się rozpadną, popękają podczas mieszania albo że przywrą do dna. Najlepszym prezentem jaki w życiu dostałam było wielkie, tefalowskie urządzenie elektryczne do gotowania na parze. Pierożki lepiło mi się łatwo i wyszły w miarę równe tylko dlatego, że zainwestowałam w takie zmyślne ustrojstwo do klejenia. Kosztowało niecałe 5 złotych, a sporo ułatwiło.
Pierogi:
20dag mąki
1 żółtko
Szczypta soli
1 łyżka ciepłego masła
Odrobina ciepłej wody
60 dag jagód
1/2 szklanki cukru
Esencja waniliowa (lub zwykły olejek waniliowy)
Mąkę przesiewamy do dużej miski (lub na blat, stolnicę, co tam chcecie). Dodajemy do niej żółtko, masło, szczyptę soli, ciepłą wodę i zagniatamy na jednolite ciasto. Trzeba je bardzo dobrze wyrobić.
Jagody zasypujemy cukrem i dodajemy do nich esencję waniliową.Ciasto wałkujemy bardzo cieniutko i wycinamy kółka.Faszerujemy je jagodami i sklejamy na brzegach.
Pierogi gotujemy we wrzącej wodzie, lekko osolonej, z odrobiną oleju lub, tak jak ja, na parze. Najlepiej smakują ze słodką śmietanką i odrobiną cukru. Smacznego!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz