W związku z nadchodzącą przeprowadzką, rozpoczęłam akcję "słoik". Zapowiada się trochę mniej czasu na gotowanie, dużo nauki, więc trzeba się zabezpieczyć, bo jedzenie to zbyt ważny element mojego życia, żeby jeść byle jak i byle co. Dziś od rana gotuje się kociołek cieciorkowy. Jutro fasolka.
Kociołek ciecierzycowy - danie idealne do odgrzania w chwilę, może stanowić samodzielny obiad, bo jest bardzo pożywny, rozgrzewający dzięki pieprzowi Cayenne i sycący. Na dodatek gluten-free i wegan. I peeełen białka, czyli tego, co wegetarianom potrzebne najbardziej. Ponadto ciecierzyca obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, więc same superlatywy. Bakłażan natomiast jest cennym źródłem błonnika i wspomaga trawienie tłuszczów. O właściwościach pomidorów i szpinaku pisałam wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać.
Ten kociołek gotuje się u mnie dość często. Z tą różnicą, że zazwyczaj trafia do niego szpinak świeży. Niestety, mieszkanie w małej miejscowości nie zawsze pozwala na kupienie takiego. Można go śmiało zastąpić mrożonym rozdrobnionym lub liściastym.Jedynym minusem takiej podmiany jest mniej estetyczny wygląd kociołka.
Kociołek:
250g ciecierzycy (suchej po namoczeniu albo z puszki po odsączeni wody)
1 bakłażan
2 puszki pomidorów
2 świeże pomidory
150g
świeżego szpinaku lub 100g mrożonego
1 łyżeczka przecieru pomidorowego
1 łyżka stołowa kolendry mielonej
1 płaska łyżeczka pieprzu kajeńskiego
1 ząbek czosnku
Oliwa do smażenie
Sól, pieprz
Bakłażana czyścimy i kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy i podsmażamy kostki aż zmiękną i się zarumienią. Zdejmujemy je z patelni i odkładany do wystygnięcia. Nie zostają na patelni, zeby sie nie rozgotowaly. Na rozgrzaną patelnię wlewamy znów odrobinę oliwy i podsmażamy na niej przyprawy (pieprz kajeński, kolendra) przez ok. 20 sekund. Wrzucamy na patelnię pokrojone w kostkę świeże pomidory i podsmażamy chwilę. Następnie dodajemy pomidory z puszki i łyżeczkę przecieru. Doprawiamy przeciśniętym przez praskę czosnkiem, solą i pieprzem i smażymy przez 15 minut. Dodajemy do sosu cieciorkę, szpinak i bakłażana. Dusimy pod przykryciem jeszcze chwilę (w moim przypadku czas duszenia zajął tyle, ile rozpuszczenie mrożonego szpinaku). Zamykałam słoiki na gorąco, żeby nie trzeba było ich zagotowywać. Smacznego!

To zdecydowanie moj smak!
OdpowiedzUsuń